|
Samodzielność (wiek
XIV do XVI)
Według relacji z 1418 r., w Polsce ówczesnej funkcjonowało
6 opactw, a każde z nich miało co najmniej 4 zależne prepozytury. Tyniec
rozciągał swe władztwo na Kościół, zwany później Kościelną Wsią,
Staniątki, Orłowę, Uniejów i Stare Troki, niebawem miał przybył jeszcze
przeorat w Tuchowie. Łysieć nosił już nazwę opactwa świętokrzyskiego. Miało
ono prepozytury w Mniszku, Koniemłotach, Słupi Starej, a w ciągu XV w. zyskało
Wąwolnicę, Sieciechów dysponował prepozyturą św. Idziego w Krakowie,
domami przy kościele św. Piotra w Radomiu i w Puchaczowie oraz szpitalem w Stężycy.
Płock miał prepozytury w Rawie Mazowieckiej, Przybyszewie nad Pilicą, w
Zamsku i Łętowem. Mogilno — na razie prepozytury św. Jana w Kołobrzegu
i św. Wojciecha koło Gdańska oraz w Bielsku, Strzelcach i Wójcinie. Lubin
wreszcie w Jeżowie, Starym Gostyniu, Nowym Dworze i Chojnatach.
Pod koniec XIV w. — z fundacji królowej Jadwigi i Jagiełły
— powstał klasztor benedyktynów słowiańskich na Kleparzu w Krakowie (i
drugi, z fundacji Piastów, w Środzie Śląskiej, a więc poza granicami królestwa).
Wszakże zaznaczyły się pewne ubytki: benedyktyni słowiańscy z Kleparza
niebawem wyginęli. Wiele klasztorów wspomnianych poprzednio na Śląsku i
Pomorzu odcięła granica polityczna. Upadły one następnie w związku z
reformacją.
Wzrost dobrobytu niekoniecznie szedł w parze z wysokim
poziomem życia, które budziło zastrzeżenia zarówno Jana Długosza jak i
niechętnego Kościołowi wojewody Ostroroga, a później oczywiście protestantów.
Wielką reformę zakonów podjął jeden z papieży awiniońskich,
Benedykt XII (1334—1342). Benedyktynom poświęcił on osobną bullę Summi
Magistri z dnia 20 czerwca 1336 r. Papież ten, jako dawny cysters, znał
dobrodziejstwa mocnej organizacji; zgrupował on poszczególne klasztory w 36
prowincjach, wśród nich prowincji polskiej. Wśród postulatów reform znalazły
się również zalecenia odbywania wizytacji klasztorów czy urządzenia
studium. W nowo powstałej prowincji polskiej miał przewodniczyć opat
tyniecki.. Niestety reforma Benedykta XII pozostała tylko ideą.
Druga fala reformy wiązała się z Soborem w Konstancji. Równolegle
z obradami soboru w 1417 r. zebrali się w Petershausen benedyktyni z prowincji
moguncko-bamberskiej. Chodziło o zaktualizowanie postulatów Benedykta XII. W
tym kontekście tkwi relacja, o której wspomniano poprzednio. Do Konstancji
dotarł mnich tyniecki, Mikołaj Nazon, i na ręce Jana de Montenoyson z Cluny złożył
prośbę o wizytację klasztorów benedyktyńskich w Polsce. Na soborze w
Konstancji występował również biskup poznański Andrzej Łaskarzyc. Zamyślał
on o reformie opactwa lubińskiego, dokąd starał się ściągnąć wsparcie ze
zreformowanych klasztorów włoskich. Przy sposobności wyszło na jaw znaczne
zainteresowanie Polaków sprawami reformy benedyktyńskiej na Zachodzie, przede
wszystkim we Włoszech, w Subiaco, w Padwie i w Austrii, w Melk, dokąd skłaniał
się sam biskup Łaskarzyc.
Po upadku włoskich projektów udało się pozyskać opata
Wojciecha Łysego, który z opactwa na Świętym Krzyżu przeszedł do Lubinia i
rządził tam w latach 1420—1427. Późniejszym pozytywnym znakiem była
konfraternia, którą Lubin w 1435 r. zawiązał z Mogilnem. Niebawem też powołano
mnicha Stefana z Mogilna na opactwo w Lubiniu, gdzie rządził w latach
1444—1460 i zasłużył się budową gotyckiego kościoła. Bieg wydarzeń
— jak zawsze u benedyktynów — zależał od opata. W owych czasach
wywiązał się proces pomiędzy opatem Mikołajem a prepozytem Klemensem z Jeżowa,
który zabiegał o usamodzielnienie. Stąd arcybiskup wydał wyrok na korzyść
opata, a jednocześnie określił prawa, które miały obowiązywać w przyszłości.
Napięcie jednak między zgromadzeniem lubińskim a opatami wzrastało nadal. W
1445 r. opat Stanisław z Warty — jak wolno sądzić, reformator — złożył
władzę swą na ręce biskupa, Andrzeja z Bnina, i zamieszkał poza klasztorem.
Wzloty i upadki na przemian stawały się czymś normalnym.
Inna próba reformy pochodzi z końca XVI w. W 1594 r. trzej
polscy opaci, Mikołaj Mielecki z Tyńca, Stanisław Kiszewski z Lubinia i
Stanisław Gembicki z Płocka spotkali się w Rzymie, obradując o podległych
im zgromadzeniach. W wyniku tych rozmów Mielecki pojechał do Cluny w
Burgundii. Przybył tam w połowie lutego 1595 r. pod nieobecność miejscowego
opata, Klaudiusza de Guise. Zachował się list Mieleckiego z wyłuszczeniem
jego zamysłów. Wyprawa Mieleckiego nie przyniosła bezpośrednich skutków,
stanowi jednak dowód troski, którą otoczono wspomniane opactwa.
Wprawdzie samodzielność opactw wysunęła się w tym
trzywiekowym okresie jako cecha osobliwa, jednak natrafiała ona na przeszkody i
ograniczenia. Reminiscencje prawa książęcego żyły nadal. W 1460 r.
Kazimierz Jagiellończyk wziął od mnichów lubińskich i biskupa poznańskiego
zobowiązanie, że każdorazowy opat-elekt wpierw będzie prezentowany królowi
i przezeń zatwierdzony. Na przełomie XV i XVI w. słynne Rady Kallimacha
dotyczyły również dysponowania opactwami przez monarchię.
W XVI w. wzrastał autorytet nuncjuszów papieskich, którzy później
odegrali ważną rolę zwalczając komendę i tworząc kongregację. Na razie
pisma nuncjuszów wzbogacają podstawę źródłową. W niektórych wypadkach
wkraczali oni w sprawy benedyktynów, kontrolując dyscyplinę w klasztorach.
Czuwali też nad zarządem gospodarstwa i finansami. Zwyczajnym narzędziem ich
oddziaływania była wizytacja. Zachował się reces wizytacyjny z czasów
Tomasza Polanowskiego, opata na Świętym Krzyżu.
Omawiane czasy dały wielu wybitnych opatów — tak Jak
okres następny, tzw. Komendy, sprzyjać będzie rozwojowi tej instytucji i
osobowości przeorów. Każde więc opactwo miało swych znakomitych
przedstawicieli: Tyniec — opatów Mścisława (1386—1410), Andrzeja
Ożgę i Hieronima Krzyżanowskiego; Lubin — Pawła Chojnackiego i Stanisława
Kiszewskiego; Mogilno — opata Mikołaja; Sieciechów - Józefa Wereszczyńskiego;
Święty Krzyż — Michała z Kleparza. Wyróżnili się budowniczowie kościołów
w Tyńcu, Tuchowie, Orłowej — opat Maciej ze Skawiny, w Lubiniu _ opat
Stefan, na Świętym Krzyżu — opat Michał, w Płocku wreszcie Jan
Dziedzicki. Literaturą parali się Józef Wereszczyński i Hieronim Krzyżanowski.
Sławę mecenasa zyskał sobie Jan Łowczowski osobiście interesował się nauką
opat Mikołaj Mielecki z Tyńca. Świątobliwym życiem zasłynęli w Tyńcu
przeor Mścisław i opat Andrzej Ożga (zm. 1487), na Świętym Krzyżu —
opat Mikołaj Drozdek (zm. 1434) i o całe pokolenie późniejszy przeor, Mikołaj
z Koźmina o którym zachowały się liczne źródła. Jego życiorys wprowadza
do wnętrza średniowiecznego klasztoru, gdzie modlono się liturgią,
przepisywano księgi i pracowano w milczeniu. Na tradycyjną pobożność wpływ
wywierała już tzw. devotio moderna. Wolno przypuścić, że podobnie
działo się też gdzie indziej, tyle że Święty Krzyż wyróżniał się ówcześnie
wysokim poziomem życia.
Jeszcze wyraźniejszy wpływ z zewnątrz
zaznaczył się w pobożności o. Bernard z Wąbrzeźna. Był on wychowankiem
jezuitów zanim wstąpił do opactwa w Lubiniu, gdzie przeżył kilka lat na
przełomie XVI i XVII w. Tradycja przypisywała mu wzniosłe stany modlitewne.
On zaś nic o tym nie pisał, przeto brak podstaw do scharakteryzowania jego
duchowości. Należał do przedstawicieli doby potrydenckiej. Zasłużył sobie
na pamięć ludzką, która otoczyła go wiernym, szczerym i prawdziwym kultem.
Zachowane pamiątki pozwalają ogólnikowo odtworzyć liturgię
przedtrydencką, natomiast źródła milczą o modlitwie wewnętrznej. Wiadomości
o bibliotece na Świętym Krzyżu wskazują na szeroką recepcję wzorów zewnętrznych
i nieśmiałość w tworzeniu dzieł oryginalnych. W innych klasztorach także
gromadzono książki; piękną bibliotekę miał Lubin i Tyniec. Stopniowo
rozwijało się też pisarstwo. W XIV w. występował mistrz Czadro, mnich
tyniecki, który spisał dzieje fundacji staniąteckiej. Funkcjonowało tu
skryptorium, a w XVI w. zaistniały warunki pracy literackiej. Przepisywaniem
ksiąg wsławiło się przede wszystkim opactwo świętokrzyskie. Znakomity opat
Michał zmobilizował tam zastęp pracowników, którzy, jednocześnie z odbudową
spalonego klasztoru, odtwarzali i wzbogacali miejscowy księgozbiór.
Fragmentaryczne wiadomości o sytuacji w Sieciechowie nie pozwalają jej należycie
ocenić. Twórczą pracą wyróżnił się w Lubiniu przeor tamtejszy,
niezmiernie szeroki w zainteresowaniach filolog-kaznodzieja, a także historyk,
o. Tomasz ze Zbrudzewa. Licznie zachowane pisma pozwolą kiedyś oświetlić w
pełni jego działalność.
Pod koniec okresu, o którym mowa, polskie opactwa cieszyły
się zasadniczo dobrobytem i swobodą. Wyrażało się to na zewnątrz okazałością
budynków, które zaludniali zakonnicy i liczna klientela. Opat bowiem wykonywał
jurysdykcję nad podległymi mu klasztorami i włością. Obok życia zakonnego
tętniło inne, funkcjonowały więc kancelaria, dobrze zorganizowany zarząd
folwarków, sądownictwo. Opatowi, jako swemu patronowi, podlegali nawet sąsiedni
proboszczowie. Nie darmo opat Andrzej Brzechwa skarżył się na koszta
utrzymania dworu. Niejeden dokument wśród świadków wyliczał starostów i
okoliczną szlachtę.
Znaczna dochodowość klasztorów mniszych stała się jedną
z przyczyn, dla których wprowadzono komendę.
następna część
|